Piła musi być ostra, aby była użyteczna. Wyobraźcie sobie jednak, że macie piłę, która w połowie jest zardzewiała. Kupilibyście ją gdyby była tania? 

Porównanie z piłą nie jest przypadkowe. Play With Me to w końcu gra inspirowana kultową w pewnych kręgach serią filmów o takim właśnie tytule. Odniesienie do przedmiotu miało z kolei pokazać dwie oblicza Play With Me – to gra z jednej strony absolutnie godna poświęcenia jej czasu, z drugiej ma kilka bardzo irytujących rzeczy. Dokładnie jak piła, która w połowie jest ostra i przetnie wszystko, a w drugiej połowie pożarta przez rdzę.

O Play With Me mogliście nie słyszeć, ewentualnie zobaczyć grę pierwszy raz w naszym zestawieniu 90 polskich premier w 2018 roku. Tam pisałem, że wygląda to nieco jak HOPA. Mój błąd, produkcja studia Airem to klasyczny escape room. Cała rozgrywka została podzielona na 19 pomieszczeń, przez które musimy przejść. Każde to inna zagadka i przede wszystkim drzwi, do których trzeba znaleźć kod. Fabuła z kolei zaczyna się od wypadku, w którym bierze udział główny bohater oraz jego żona. Kobieta zaginęła, a mężczyzna znalazł się skuty w mrocznym pomieszczeniu. Odpowiedzialny za to psychol rozpoczyna więc grę, w której stawką jest życie protagonisty.

Pozytywne zaskoczenie…

Pierwsze wrażenia po odpaleniu gry były bardzo pozytywne. Gra wygląda ładnie, mądrze też wprowadza gracza w rozgrywkę i buduje klimat. Twórcy bardzo sprytnie poradzili sobie z niskim budżetem i możliwościami. Po pierwszej minucie już byłem wciągnięty w rozgrywkę. Gameplay z kolei przypomina przygodówkę point&click. W małym pomieszczeniu musiałem rozglądać się za przedmiotami, które użyte w różnych miejscach pozwalały przejść dalej. Kluczem do sukcesu jest odnajdywanie ukrytych liczb składających się na kod do drzwi.

Play With Me dosyć szybko wymaga od gracza nauczenia się kilku podstawowych zasad, bez znajomości których ciężko rozwiązać większość zagadek. Kilka przedmiotów używanych jest praktycznie non stop i od nich należy zacząć walkę z kolejnym pomieszczeniem. Przykładowo jeśli w jakimś narożniku ekranu nic nie widać nie oznacza to, że nic tam nie ma. Latarka czy zapałki powinny być więc stale używane. To samo lampa UV – wiele informacji może być ukrytych. Zawsze jednak wszystko sprowadza się do szukania w pomieszczeniu ukrytych fragmentów kodu do drzwi.

…czy jednak rozczarowanie?

Dla mnie największym problemem był jednak poziom trudności zagadek. Są one logiczne, ale czasami bardzo ciężko było wpaść na to jaki był tok rozumowania autora. Przykładowo komputer, na który trafiamy w jednym z pierwszych pokoi (screen poniżej). O ile hasło da się znaleźć, tak wymyśli że login to ADMIN nie jest takie oczywiste. Jest to w miarę logiczne, ale niekoniecznie większość osób o tym pomyśli. Często też problemem jest sam kod. Kilka razy miałem spory problem z rozgryzieniem jaka kombinacja cyfr i liczb otworzy drzwi (przykładowo sytuacja na cmentarzu). Nie dziwić więc powinno wiele wątków na steamowym forum, na którym gracze proszę o pomoc w rozwiązaniu zagadek. Sami twórcy są tam aktywni i próbują naprowadzać na rozwiązanie. Co gorsze większość liczb (fragmenty kodów) są losowo generowane. Korzystanie z walkthrough na YouTube momentami więc wprowadza jeszcze większy mętlik w głowie.

Play With Me screen

Teraz najgorsze – Play With Me jest pełne błędów i niedociągnięć. Najbardziej wkurzał mnie bug związany z kursorem. Po odpaleniu gry na swoim prywatnym sprzęcie (Surface Pro 4) nie mogłem dostać się w każdą część ekranu. Tak jakby gra pozwalała mi poruszać się kursorem tylko po jednym fragmencie. Na służbowym laptopie miałem to samo. Na szczęście nie zawsze, wtedy gra byłaby niegrywalna. Problem pojawiał się najczęściej przy szybkim przeskakiwaniu między Play With Me, a przeglądarką (za pomocą kombinacji Alt+Tab).

Oprócz tego twórcy po premierze wydali kilka łatek, które zmieniają niektóre elementy. Niestety zabrakło czasu na testy i wyłapanie niektórych błędów. Przykład – w jednym z pierwszych pomieszczeń miałem problem z kodem do drzwi. Wideoporadnik opublikowany tuż po premierze pokazuje, które cztery cyfry są poprawne. U mnie to nie działało. Okazuje się, że twórcy dokonali zmian i teraz oprócz tych cyfr potrzeba jeszcze kilku liter. Na steamowym forum można przeczytać wpisy skołowanych graczy. W innym miejscu widzimy kartkę z jakimś napisem, ale na podglądzie już się on zmienia. Autorzy gry nie zmienili tego wprowadzając łatkę. Jeśli więc ktoś szukał na YouTube pomocy w rozwiązaniu zagadki miał prawo zgłupieć. Co innego jest w jego grze, co innego na filmiku w Internecie.

Bynajmniej warto zagrać

Najbardziej rozłożył mnie na łopatki inny błąd. Uwaga, cytat z głównego bohatera bezpośrednio z gry. Gdyby czytali to twórcy Play With Me w ramach dzisiejszego dobrego uczynku podrzucam słownikową definicję słowa „bynajmniej”.

Żyję, bynajmniej taką mam nadzieję.

Play With Me jest więc grą skrajności. Z jednej strony świetnie wprowadza w klimat i daje ogromną nadzieję na udaną produkcję. Z drugiej poziom niektórych zagadek w połączeniu z losowością i błędami sprawiają, że napisy końcowe oglądałem z ulgą, że to wreszcie finał. Play With Me nie jest specjalnie długą grą, można ją skończyć w 1-2 godziny, ale momentami gęsty klimat przykrywają wkurzające błędy i niedociągnięcia. Mam więc problem z poleceniem tej gry. Proponowałbym na razie się wstrzymać, dać twórcom czas na dopracowanie szczegółów. Jeśli uda im się z tym uporać, Play With Me będzie bardzo atrakcyjną opcją dla fanów gatunku i mrocznych klimatów. Tam jest zbyt wiele fajnych elementów, aby już teraz zapomnieć o tej grze.

Comments

comments