Jeżeli dla kogoś recenzja Serial Cleaner miała przynieść odpowiedź na pytanie czy w grę warto sięgnąć, od razu rozwiewam wątpliwości – WARTO!

Pierwsza połowa 2017 roku była jednym wielkim rozczarowaniem w polskiej branży gier wideo. Liczba niewypałów była tak duża, że aż odpuszczę sobie szczegółowe wyliczenia. Pojedyncze tytuły jak 911 Operator, Beat Cop czy Regalia potrafiły trzymać poziom, ale zawsze czegoś brakowało. Aż wreszcie pojawił się Serial Cleaner i dostarczył znacznie więcej, niż mogliśmy się spodziewać. Dopracowany, wciągający gameplay oraz kilka niezłych niespodzianek.

To „znacznie więcej” to kampania fabularna. Po wersji ze Steam Early Access ciężko było się spodziewać, że w grze pojawi się prawdziwa historia. Serial Cleaner nie jest więc zbiorem pojedynczych misji, w których musimy „sprzątać” na miejscu zbrodni. Już na samym początku trafiamy do domu głównego bohatera, w którym mieszka razem z mamą. Początkowo wydawało mi się, że to niezły pomysł, ale rozwiązany bez czegoś ciekawego. Fajnie, że twórcy chcieli urozmaicić rozgrywkę, ale kwestie dialogowo niczego sensownego nie wnoszą, ograniczają się jedynie do telefonów z informacjami o kolejnych zleceniach.

W pewnym momencie fabuła nabiera jednak tempa. O co w niej chodzi nie będę zdradzać. Napiszę tylko, że dodaje grze sporo kolorytu. Dzięki temu udało się dodać do rozgrywki poziomy, które nieco odbiegały pomysłem na siebie od standardowych plansz. Końcówka to z kolei kilka etapów napędzanych głównie historią, a nie wyróżniających się horrendalnym poziomem trudności. Kompletnie nie spodziewałem się tego w Serial Cleaner, tym bardziej traktuję to jako ogromny plus produkcji iFun4All. To faktycznie działa i dodaje sporo do oceny końcowej. Dzięki fabule tytuł ekipy z Krakowa przestaje być zwykłą zręcznościówką.

Dużo o rozgrywce nie chcę pisać, zainteresowanych tematem odsyłam do wrażeń z wczesnej wersji. Od czasu napisania tego artykułu twórcy dodali kilka drobnych mechanik, część elementów również poprawili. W efekcie tego Serial Cleaner jest jeszcze lepszy niż był wcześniej. Pojedyncze szlify może na papierze nie wyglądają zbyt spektakularnie, ale sprawdzają się w rozgrywce. Co ważne, gra nie jest frustrująca. Tak, jest trudna, nie wybacza błędów i premiuje cierpliwość. Na taki model rozgrywki trzeba się zgodzić uruchamiając Serial Cleaner. Nie mogę jednak powiedzieć, aby gra frustrowała. Czasami po kilku porażkach faktycznie potrafiłem wyłączyć grę, aby nieco ochłonąć, ale zawsze czekałem na powrót i kolejną próbę. To nie chodzi tylko o chęć pokazania grze, że jestem od niej lepszy. Ona po prostu przyciąga do siebie swoją jakością.

Na osobny akapit zasługują dodatkowe plansze. W grze znaleźć możemy dziesięć taśm filmowych, które odblokowują bonusowe poziomy. Każdy z nich inspirowany jest innym kultowym filmem (np. Obcy). Nie ma tam za bardzo fabuły, to jedynie dziesięć niezwiązanych ze sobą poziomów, ale po skończeniu gry sprawdza się to idealnie. Serial Cleaner nie jest szczególnie długi (chociaż wiele zależy od tego jak dobrze opanujesz grę). Po jego skończeniu czułem, że chcę więcej. Bonusowe plansze okazały się więc genialnym rozwiązaniem i wydłużyły czas spędzony z grą. Inspiracje filmami sprawiły za to, że jeszcze bardziej chce się odblokowywać i przechodzić te zadania.

Nie ma co zbyt wiele pisać – w Serial Cleaner po prostu trzeba zagrać. To bardzo pomysłowa, świetnie wykonana gra, dająca ogrom satysfakcji i potrafiąca nie raz pozytywnie zaskoczyć. Po serii sporych rozczarowań wreszcie doczekaliśmy się w tym roku rodzimej produkcji, która spełniła oczekiwania. Serial Cleaner to najlepsza polska gra 2017 roku. W to absolutnie trzeba zagrać.

Na koniec moja drobna uwaga do ekipy iFun4All. Dzięki Serial Cleaner awansowaliście do czołówki polskich studiów. Teraz poprzeczka ustawiona jest znacznie wyżej. Pamiętajcie o tym przy kolejnym projekcie!

Comments

comments

Jedna odpowiedź