Funbox Media wydało w pudełku polską platformówkę Castle of Heart: Retold.
I ja tego nie rozumiem. Podstawowa wersja była bardzo słaba, bo oceny w okolicach 5/10 nie są powodem do dumy. Wydane w październiku 2025 roku Castle of Heart: Retold także nie jest grą udaną. Niby to odświeżona i rozbudowana wersja oryginału z poprawioną grafiką, twórcy ze studia 7Levels piszą nawet o „jeszcze lepszej rozgrywce”, ale oceny mówią co innego. Na Meta 5-6/10, na Steamie 52% z jedynie 17 opinii. No słabo.
Mimo to wydawca Funbox Media postanowił wydać Castle of Heart: Retold w pudełku na PlayStation 5 i Switcha. Zresztą jedynka też była wydana i to nawet w bogatej wersji Castle of Heart Limited Edition. Kupiłem, jest piękna, ale ta gra… Jak wszyscy wiemy kolekcjonerzy nie patrzą na jakość produkcji, a na sam fakt, że mogą ją postawić w pudełku na półce.
„Stań do walki z Czarnoksiężnikiem – sługą mrocznego boga Czarnoboga – i uratuj ostatnią kapłankę bogini Mokosz. Wyzwól kraj spod jego brutalnych rządów. Jako słowiański wojownik Svaran staniesz naprzeciw magicznych bestii, zabójczych pułapek i potężnej klątwy, która zamieniła twoje ciało w kamień. By przetrwać, musisz nieustannie toczyć zwycięskie starcia – jeśli zwolnisz choć na chwilę, twoje ciało zacznie się rozpadać, odbierając ci możliwość dalszej walki!”
